Oświadczenie banku centralnego to reakcja na komunikat prasowy Revoluta, który kilka tygodni temu zakomunikował o starcie u naszych wschodnich sąsiadów
Wygląda na to, że brytyjski fintech Revolut nieco pospieszył się, chwaląc się w połowie lutego, że właśnie wystartował ze swoimi usługami w Ukrainie. Tamtejszy Narodowy Bank Ukrainy (NBU) wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że Revolut Bank nie otrzymał żadnej licencji, nie złożył wniosków ani nawet nie zainicjował procedury, która umożliwiłaby mu oferowanie w Ukrainie rachunków osobistych i innych usług finansowych.
NBU dodał, że Revolut Bank jest instytucją działającą w oparciu o licencję wydaną w Wilnie, która pozwala mu świadczyć usługi w krajach Unii Europejskiej. Natomiast prawo Ukrainy wymaga od takiego podmiotu założenia lokalnego oddziału i uzyskania ukraińskiej licencji bankowej. Oba te działania wymagają zgód banku centralnego, który udziela ich po przeprowadzeniu odpowiedniego postępowania.
Co na to brytyjski fintech? – Revolut traktuje priorytetowo zgodność z lokalnymi przepisami. Dokonał drobiazgowej ewaluacji zanim zaoferował usługi transgraniczne obywatelom Ukrainy. Obsługuje ich poprzez swój bank z siedzibą na Litwie. Oferuje wyłącznie konta w UE i nie planuje oferować kont ukraińskich, bez odpowiedniej autoryzacji – podało biuro prasowe Revoluta w Warszawie.
Dodano, że ukraiński regulator został z wyprzedzeniem poinformowany o planach Revoluta. Spółka zamierza też ubiegać się o lokalną licencję w Ukrainie w odpowiednim czasie, choć nie zradza konkretnie kiedy.
Tymczasem 11 lutego bieżącego roku Revolut opublikował komunikat prasowy, z którego można było wywnioskować, że właśnie rozpoczął w Ukrainie formalnie działalność. Sugerowała to choćby informacja, że spółka przy potwierdzaniu tożsamości klientów współpracuje z Diia, platformą e-administracji i usług cyfrowych dla obywateli rozwijaną przez rząd Ukrainy. Więcej na ten temat w tekście Revolut startuje w Ukrainie. Zaoferował tam konta bankowe z litewskim numerem IBAN.